autorstwa Patrick'a Hahn'a
Styczeń 10, 2020
Żaden
opis historii dwudziestowiecznej psychiatrii nie jest kompletny bez
omówienia „schizofrenogennej matki”, złowrogiego wytworu
wyobraźni mizoginistycznych psychiatrów. Mówi się, że
„schizofrenogenna matka” była wyłącznie i całkowicie
odpowiedzialna za genezę cierpienia określanego mianem
„schizofrenii” u jej dzieci – przynajmniej w tych starych,
złych czasach, przed pojawieniem się nowoczesnych leków
psychofarmaceutycznych i bezpośrednich reklam skierowanych do
konsumenta. Jak zauważył Allan F. Mirsky i współpracownicy w
artykule o Siostrach Genain: „Lata pięćdziesiąte XX wieku to
era, w której niektórzy psychoanalitycy (np. Theodore Lidz i Frieda
Fromm-Reichmann) powszechnie akceptowali koncepcję „
schizofrenogennej matki”.
W The Feminine Mystique autorka Betty Friedan oświadczyła:
„Nagle odkryto, że niemal za wszystko można winić matkę. W każdym przypadku w historii dzieciństwa osoby z problemami; dorosły alkoholik, samobójca, schizofrenik, psychopata, neurotyk; impotent, homoseksualny mężczyzna; lodowata, rozwiązła kobieta; wrzodowiec, osoba z astmą i innymi zaburzeniami możemy znaleźć matkę… Najwyraźniej coś było „nie tak” z Amerykankami.”
Temat zrzucania winy na
matkę często pojawia się w literaturze psychiatrycznej od połowy
stulecia aż do całkiem niedawna. Jak napisała psycholog Stella
Chess w 1965 roku:
„Standardowa
procedura zakłada, że problem dziecka wynika ze sposobu jaki matka prowadzi relację jeden na jednego… Pojedyncze fragmenty danych pasujące do
tych spekulacji są cytowane jako typowe dla uczuć dziecka i postaw
matki i są traktowane jako dowód tezy o szkodliwych postawach
macierzyńskich jako przyczynie powszechnej.”
Albo,
jak John Neill, lekarz medycyny, zauważył pokolenie później:
„Stało się standardową praktyką przekonanie, że matki są
przyczyną psychozy u ich dzieci”.\
Ale czy psychiatrzy
naprawdę „obwiniali matkę”, wykluczając wszelkie inne
przyczyny? Skąd wzięło się to przekonanie?
Jak większość mitów,
mit o psychiatrii, która polegała na schizofrenogennej matce ma w sobie
ziarno prawdy. W artykule z 1948 roku niemiecka psychiatra Frieda
Fromm-Reichmann, współczesna Freudowi, napisała:
„Schizofrenik jest boleśnie nieufny i urażony w stosunku do innych ludzi ze względu na poważne wczesne wypaczenie i odrzucenie, z jakim spotkał się u ważnych osób w swoim niemowlęctwie i wczesnym dzieciństwie, z reguły głównie u schizofrenogennej matki.”
Doktor Fromm-Reichmann była psychoanalityczką słynącą ze swojego współczucia i umiejętności docierania nawet do najbardziej pozornie nieuleczalnych przypadków „schizofrenii” za pomocą intensywnej psychoterapii – i bez neurotoksycznych leków. Powyższe uwagi były czymś marginalnym w artykule, którego głównym tematem nie była nawet etiologia schizofrenii, a który to był poświęcony niemal wyłącznie dynamice relacji terapeuta-pacjent.
Analiza
pism psychoanalitycznie zorientowanych kolegów dr Fromm-Reichmann z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku pokazuje, że
od początku doskonale rozumieli, że koncepcja schizofrenogennej
matki nie jest wystarczająca do wyjaśnienia genezy schizofrenii i
że ten stan był najprawdopodobniej wytworem zaburzonych rodzin, a
nie tylko zaburzonych matek. Na przykład dr Trude Tietze już w 1949
roku pisała o roli ojców:
„Bardzo
niewiele wiadomo o ojcach dzieci chorych na schizofrenię. W związku
z niniejszym badaniem nie przeprowadzono systematycznej eksploracji
ojców; jednakże przeprowadzono wywiady z ośmioma ojcami i
odniesiono wrażenie, że oni również mieli duże problemy
osobowościowe. Wydawali się ludźmi perfekcjonistycznymi i
obsesyjnymi, równie chorymi jak ich żony”
Podobnie
psychiatrzy Ruth i Theodore Lidz napisali: „Z naszych danych
wynika, że wpływy ojcowskie są szkodliwe równie często jak
wpływy matczyne”. Ich ustalenia zostały powtórzone w badaniach
Clardy’ego, Nuffielda i inni, a kolejni badacze
zwrócili uwagę na rolę każdego członka rodziny. Psychiatra D.D.
Jackson uważał, że schizofrenię należy badać jako „chorobę
przenoszoną w rodzinie, obejmującą skomplikowany cykl żywiciel –
wektor – biorca, który obejmuje znacznie więcej, niż można ująć
w określeniu „schizofrenogenna matka”. Lidz i wsp. zgodzili
się z tym, zauważając:
„Ponieważ
nasze badania ujawniły poważne trudności we wszystkich obszarach
transakcji w tych rodzinach, woleliśmy przywrócić równowagę temu
tematowi, kierując uwagę na całą sytuację, zanim skupimy się na
matce.”
Z
drugiej strony relacja matka-dziecko jest prawdopodobnie
najważniejszą ludzką relacją. Czy naprawdę tak naciągane jest
sugerowanie, że niepowodzenie w tym związku może pociągnąć za
sobą złe konsekwencje?
Powyższy artykuł
Tietze omawia przypadek młodej kobiety chorej na schizofrenię,
której matka miała obsesję na punkcie uniemożliwiania córce
masturbacji. Ta kobieta przez cały dzień wąchała dłonie swojej
córki, sprawdzając na miejscu, czy nie doszło do masturbacji, a
także poddała niemowlę dwóm chirurgicznym okaleczeniom łechtaczki – jednemu, gdy dziecko miało rok, a drugiemu,
gdy miała dwa lata. Ta sama kobieta co wieczór sprawdzała srom
swojej córki i biła ją, jeśli stwierdziła, że wargi sromowe
dziecka są „podrażnione”.
Czy to możliwe, że działania tej kobiety miały coś wspólnego z problemami jej córki w późniejszym życiu? Prawie na pewno. Jednak uznanie roli traumy zadanej przez matkę danej osoby nie jest tym samym, co zrzucenie całej winy za „chorobę psychiczną” na macierzyństwo.
Czy
pytanie jest czysto akademickie? Nie. Weźmy pod uwagę odpowiedź na
komentarz psychologa L. Alana Sroufe, który ukazał się w „New
York Times” w 2012 r. W artykule omówiono badanie MTA z 2009 r.
przeprowadzone przez Brooksa i współpracowników, w którym
obserwowano 600 dzieci z etykietą diagnostyczną „ADHD” przez osiem lat i
które nie wykazały długoterminowych korzyści leczenia tej choroby lekami dla żadnej z dwudziestu czterech zmiennych wynikowych. Doktor Sroufe
podsumował:
„Iluzja,
że problemy z zachowaniem dzieci można wyleczyć za pomocą
leków, uniemożliwia nam, jako społeczeństwu, szukanie
bardziej złożonych rozwiązań, które będą konieczne. Leki uwalniają wszystkich – polityków, naukowców, nauczycieli i
rodziców - z kłopotów. To znaczy wszystkich z wyjątkiem
dzieci.
Nie wszyscy tak to
postrzegali. W odpowiedzi na komentarz dr Sroufe, autorka Judith Warner oskarżyła go o chęć odbycia „podróży do epoki…
kiedy uważano, że dzieci cierpiące na choroby psychiczne były
ofiarami toksycznych „schizofrenogennych matek”.
Ani badanie MTA, ani
artykuł doktora Sroufe’a nie wspomniały w ogóle o „matkach
schizofrenogennych”. I w tej burzy w czajniku pomija się szerszy
problem: duże, wieloletnie badanie nie wykazało długoterminowych
korzyści ze stosowania silnych leków zmieniających mózg, które
podano dosłownie milionom dzieci. Były to ustalenia zasługujące
na poważną dyskusję, a nie karcenie przywołujące na myśl
„schizofrenogenne matki”.
Niedawno
w „Washington Post” ukazał się artykuł przedstawiający
historię Chestnut Lodge, prywatnej instytucji w Maryland, w której
dr Fromm-Reichmann wykonała swoją przełomową pracę. Artykuł
miał w dużej mierze lekceważący ton i powiedział
czytelnikom:
„W
miarę jak wzrastało zrozumienie biologicznych i chemicznych
przyczyn chorób psychicznych, niekwestionowane przyjęcie przez
Chestnut Lodga psychoanalizy Freuda zaczęło wydawać się
przestarzałe. Czy wyniszczającą – a czasami niebezpieczną –
psychozę naprawdę można leczyć, rozmawiając o swojej matce?”
Pomijając fakt, że
psychoterapii nie można ograniczyć do „rozmowy o swojej matce”,
nadal nie ma wiarygodnych dowodów na chemiczną lub biologiczną
przyczynę schizofrenii lub jakichkolwiek innych „zaburzeń
funkcjonalnych” powszechnie leczonych przez psychiatrów. W
artykule nie wspomniano o tym fakcie, ani nie wskazano żadnych
istotnych obszarów zdrowia publicznego, które uległyby poprawie
od czasu wprowadzenia nowoczesnych leków psychiatrycznych.
Tymczasem od czasu, gdy Fromm-Reichmann przeprowadziła swoją pracę, zgromadziła się góra dowodów łączących schizofrenię z wykorzystywaniem seksualnym, fizycznym, emocjonalnym i wieloma innymi kategoriami niekorzystnych doświadczeń z dzieciństwa. Korelacja pomiędzy niekorzystnymi doświadczeniami z dzieciństwa i schizofrenią jest solidna, wiarygodna i zależna od dawki. Przekracza granice narodowe, klasy społeczne i tożsamość etniczną. Zostało to wielokrotnie zweryfikowane w prospektywnych badaniach kohortowych, przekrojowych badaniach populacyjnych oraz badaniach kliniczno-kontrolnych. Sprawcami przemocy mogą być ojcowie, ojczymi, dziadkowie, wujkowie, starsi bracia, kuzyni, osoby niespokrewnione — i tak, czasami matki.
Badania
te wykazały również, że nie ma specyficznie „schizofrenogennego”
stylu rodzicielstwa. Przeciwnie, każdy z różnorodnych toksycznych
wpływów (niektóre w dużej mierze pozostające poza kontrolą
rodziców, takie jak choroba w dzieciństwie lub śmierć rodzica)
może przechylić szalę w stronę schizofrenii lub jakiejkolwiek
innej „choroby psychicznej”. Na przykład jedno z badań
wykazało, że od 45% do 60% pacjentów, u których zdiagnozowano
schizofrenię, padło ofiarą wykorzystywania seksualnego dzieci. (Jak czytelnik niewątpliwie już wie, zdecydowana większość
przypadków wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie jest
popełniana przez mężczyzn, nie kobiety.) To stwierdzenie należy
przyjąć z niepokojem, a nie szyderstwami dotyczącymi „obwiniania
matki”.
Ale należy to również
przyjąć z nadzieją, ponieważ wykorzystywanie seksualne dzieci i
inne niekorzystne doświadczenia z dzieciństwa to problemy, z
którymi możemy coś zrobić.
Prawdziwym mitem o schizofrenogennej matce jest pogląd, że psychiatrzy kiedykolwiek poważnie promowali pogląd, że to matki są wyłącznie odpowiedzialne za schizofrenię u swoich dzieci. I ten mit zbyt długo był wykorzystywany jako kobieta-chochoł, aby odwrócić uwagę od poważnej dyskusji na temat roli nadużyć i traumy leżących u źródła schizofrenii oraz innych problemów psychicznych, a także do promowania biologicznych tłumaczeń i farmakologicznych interwencji dla tych stanów. Czas, aby na dobre położyć kres temu mitowi.
The
real myth of the schizophrenogenic mother is the idea that
psychiatrists ever seriously promoted the idea that mothers are
solely responsible for schizophrenia in their children. And this myth
has for too long been used as a straw woman to divert attention from
serious discussion of the role of abuse and trauma in the genesis of
schizophrenia and other types of mental distress, and to promote
biological explanations and pharmacological interventions for these
conditions instead. It’s time to lay this myth to rest for
good.
Źródło:
https://www.madinamerica.com/2020/01/real-myth-schizophrenogenic-mother/